Nie byłem u dentysty kilka, kilkanaście lat

Jeśli nie teraz, to kiedy?

Pierwsza wizyta. Pierwsza w życiu czy po latach to wizyta która jest fundamentem dalszego sukcesu lub porażki. Jak w każdej dziedzinie, liczy się pierwsze wrażenie. Niestety w natłoku spraw i obowiązków, w dziesiątkach umówionych wizyt, lekarz często zatracając się w rutynie nie zwraca uwagi na podświadome sygnały, które daje mu już od wejścia pacjent z dentofobią. Pacjent bojący się dentysty zachowuje się w sposób szczególny, często jego obecność w gabinecie podyktowana jest przymusem, czyli bólem zęba. W takiej sytuacji chce wszystko jak najszybciej załatwić… i wyjść. Mieć to z głowy. Najczęściej ten pacjent nie jest gotowy na wykonanie kompleksowego leczenia i po uśnieżeniu bólu, nie myśli nawet, żeby znowu wybrać się do dentysty.

Przyznaję, to najtrudniejsza grupa pacjentów. Wiem jednak, że nawet podczas takiego spotkania, z pozoru jednorazowego można postarać się o to, aby wywołać konkretne wrażenie. Zapewnienie spokoju na wizycie, unikanie pośpiechu, wrażenie fachowości, wsłuchanie się w słowa pacjenta… to z pozoru niewiele, ale uwierz mi, to daje współmierne rezultaty. Często, gdy pacjent unikający jak ognia fotela dentystycznego w końcu poczuje na nim komfort… wraca sam. Bez namowy bliskich, bez bólu. Wypracowane schematy rozmowy z pacjentem z dentofobią połączone z bezbolesnym zabiegiem muszą procentować. Po powrocie do domu, w końcu dojdzie do takiej sytuacji, że człowiek ten sam zacznie się zastanawiać… czego właściwie ja się boję?

Doświadczenie w pracy z osobami z dentofobią

Przeprowadziłem wiele rozmów z pacjentami dotkniętymi dentofobią. Niektóre z ich opowieści czy opisów tego, co czują przed wizytą u mnie, wydają się niekiedy nieprawdopodobne. Takie stany jak bezsenność, niestrawność czy biegunka, nawet już kilka dni przed wizytą to raczej pospolite dolegliwości w tej grupie pacjentów. Niektórzy jednak przejawiają jeszcze silniejsze bodźce, które skutkują wymiotami na wizycie, omdleniami, czy atakami paniki.

Wiele gabinetów proponuje rozwiązanie typu Gaz rozweselający. Oczywiście jako osoba zgłębiająca tematykę walki z dentofobią miałem do czynienia i stosowałem swego czasu tę metodę. Po kilku latach pracy z podtlenkiem azotu i bez niego zupełnie odstawiłem gaz rozweselający jako narzędzie bezużyteczne w mojej praktyce. Opracowałem autorski schemat wizyt adaptacyjno-wprowadzających do właściwego leczenia stomatologicznego. Oczywiście każdy pacjent jest inny i dostosowanie zawartych w tym schemacie punktów podczas leczenia może się różnić, fundamentalnym jest jednak jedno: zdobycie zaufania. Przyjazna atmosfera, poczucie bezpieczeństwa oraz szacunek w stosunku do Twojej osoby, to tylko wstęp.

Przyjrzyj się tej metodzie

Bez względu na to czy straciłeś zaufanie do dotychczasowego lekarza, czy nie byłeś u dentysty kilkanaście lat, czy może nigdy jako dorosły człowiek nie byłeś w gabinecie stomatologicznym, zobacz co oferuję w programie Nielubiedentysty.pl